Wyjazd

Jestem czterdziestoletnią księgową w dużej korporacji specjalizującej się w budowie drewnianych domków jednorodzinnych. Męża poznałam dwadzieścia jeden lat temu, a od piętnastu lat jesteśmy małżeństwem, doczekaliśmy się dwójki cudownych dzieci, obecnie nastoletnich. Wstyd się przyznać ale nigdy nie wyjechaliśmy na wspólne wakacje.
Tak naprawdę to ja nigdy nie wyjechałam dalej niż granice naszego kraju, nie mówiąc już o locie samolotem. Mój mąż w młodości należał do zespołu rockowego, który był w tamtych czasach bardzo popularny wśród osób słuchający ten rodzaj muzyki. Grali może nie tak dużo koncertów, ale wystarczająco wiele, by musieć wyjeżdżać z kapelą, dzięki czemu zwiedził trochę świata, dodatkowo przed naszym poznaniem pracował dwa lata za granicą jako nauczyciel gry na gitarze elektrycznej w Irlandii.
Ja w młodości nie czułam potrzeby wyjazdów i zwiedzania, poza tym poświęciłam się studiom i nauce, dążąc do zdobycia najlepszych wyników.
Zaczęłam myśleć o wyjeździe na wspólne wakacje w momencie, gdy w okresie przed wakacyjnym moje dzieci wracały ze szkoły i za każdym razem gdy siadały przy wspólnym stole do obiadu dyskutowały o tym, gdzie i które z ich znajomych wyjeżdża z rodzicami na wakacje. W większości przypadków były to egzotyczne zagraniczne wakacje.
Po tym zrobiłam sobie rachunek sumienia i przeanalizowałam, czy my w ogóle gdzieś wyjeżdżaliśmy i wyszło mi tak jak wspomniałam wcześniej, że nie. Postanowiłam porozmawiać o tym z mężem, bo nie ukrywam sama byłam już trochę zmęczona i też z przyjemnością bym gdzieś wyjechała i odpoczęła. W naszym przypadku było tak, że goniliśmy za posadą, później za awansem, a tym samym za pieniędzmi na dom, jak już się pojawiły własne cztery kąty, to pojawiły się dzieci, a tym samym masa obowiązków i wyrzeczeń i nie w głowie nam były wyjazdy. Później już monotonia i przyzwyczajenia i tak mijał dzień za dniem.
Wieczorem razem z mężem przeanalizowaliśmy nasze konto oszczędnościowe czy w ogóle jest sens brać jakikolwiek wyjazd pod uwagę i czy fundusze nas puszczą, okazało się, że jeżeli o to chodzi to nie musieliśmy się martwić. Wzięliśmy też pod uwagę zachowanie i oceny w szkole naszych dzieci, aby ewentualnie przy zadowalających efektach zrobić im prezent za dobre wyniki. I tu się zaskoczyliśmy, ponieważ były najlepsze jak do tej pory przez ich cały okres kształcenia. Jak dotąd wszystko przemawiało za tym, aby jechać, została tylko opcja wyboru miejsca i wykupienia miejsca.
Wspólnie postanowiliśmy z dziećmi ( bo to też była ich decyzja, bo przecież to był ich prezent), aby wyjechać do Tajlandii, został tylko problem do rozwiązania, kiedy jechać do tajlandii, żeby było najbezpieczniej zważywszy na ostatnie problemy z huraganami.
Sprawdziliśmy pogodę długoterminową i wszystkie opinie znawców pogody i wypadło, że cały sierpień ma być pogodnym, bardzo ciepłym i przede wszystkim bezpiecznym miesiącem w miejscu naszego wyjazdu.
Pozostało nam tylko zarezerwować lot, hotel i przygotowywać walizki do pierwszego wspólnego rodzinnego wyjazdu. Miejmy nadzieję, że nie ostatniego

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here